poniedziałek, 25 marca 2013

Prolog


Kolejna przeprowadzka , nie wiem która to już w tym roku , nie liczę bo sama nie jestem pewna czy chce to wiedzieć , tak na prawdę chyba nie zdaję sobie z tego sprawy ile razy muszę zaczynać wszystko od początku . Tym razem naszym nowym miastem ma stać się Detroit , tak jak za zawsze nie mam zamiaru przywiązywać do ludzi czy miejsc ponieważ zdaje sobie sprawę , że nie wyszło by mi to na dobre . Nie jest mi łatwo i tak na prawdę gdyby nie mój brat chyba całkiem bym się załamała dlatego tak bardzo jestem wdzięczna losu za to , że go mam . Jest ode mnie 3 lata starszy ale mogę porozmawiać z nim na każdy temat , w pewnym sensie zastępuje mi ojca którego nigdy nie byłam w stanie poznać . Ostatnie spojrzenie na stary rozwalający się budynek uświadomiło mi , że tak na prawdę nigdy nie czułam się w nim jak w domu , a atmosfera w nim dawno odstępowała od normy . Moja matka nigdy nie była kobietą sukcesu i od zawsze ledwo ciągła koniec z końcem tym bardziej , że nie miała w tym żadnego wsparcia ze strony ojca , który odszedł zaraz po narodzinach Matta czego jako jego dzieci raczej nigdy mu nie wybaczymy . Spojrzałam w mleczne tęczówki mojego brata , które tak jak moje przepełnione były bólem po czym razem skierowaliśmy się w kierunku stacji , z której pociągiem odjechaliśmy do nieznanego nam miasta Detroit .