czwartek, 30 maja 2013

# 2


Ta sama melodia rozbrzmiewająca w moich uszach od ponad godziny i obraz zachodzącego słońca za oknem towarzyszyły mi dzisiejszego wieczoru jak najlepszy kompan . Siedziałam w ciszy delikatnie wystukując rytm piosenki o drewnianą ramę łóżka na którym się znajdowałam . Przez ten czas czułam , że moje myśli zawiesiły gdzieś w powietrzu z dala ode mnie co pozwoliło mi na spokojne egzystowanie się to chwilą , chwilą spokoju , bez kłótni , krzyków , płaczu i jakichkolwiek znaków ludzkiego istnienia . Byłam jak w transie ślepą wpatrując się w przestrzeń znajdującą się przede mną chociaż na chwilę móc wyłączyć myślenie oddalając od siebie szarość dnia codziennego . W pewnej jednak chwili smutno melodię napływająca do moich uszu przerwał głośny dźwięk dzwonka w telefonie obwieszczającego nadchodzące połączenie , wolnym ruchem ręki sięgnęłam po urządzenie będące źródłem dźwięku aby już po paru sekundach zacząć rozmowę
- Tak ? - zaczęłam niechętnie wiedząc , że po drugiej stronie słuchawki znajduje się moja rodzicielka
- Nathalie to ty ? - spytała , a w jej głosie można było wyczuć spożyty alkohol co akurat mnie nie dziwiło
- No ja , a co się stało - odparłam siląc się na uprzejmość
- Stało , tak bym do ciebie nie dzwoniła - mówiła przy czym jej język plątał się coraz bardziej wraz z niewyraźnym tonem głosu .
- W takim razie mów - wycedziłam przez zęby bawiąc się przy tym słuchawkami i owijając je sobie w okół dłoni .
- W mojej sypialni , w szafce nocnej to będzie chyba raz , dwa , trzy ... trzecia szuflada od góry jest taka różo.. nie zielona teczka weź ją i zanieś pod adres no masz tam ten adres na odwrocie tej teczki - tłumaczyła próbując przy tym przekrzyczeć samą siebie
- Dobrze zaraz pójdę to zanieść - odparłam niechętnie wiedząc , że nie mam żadnego wyjścia i muszę zrobić to co mi kazała
- Tylko szybko zależy mi na czasie - rozkazała na co ja tylko przerwałam połączenie nic już nie mówiąc po czym skierowałam się w stronę sypialni matki .  Uchylając lekko drewniane drzwi pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy był przeraźliwy bałagan , który akurat w przypadku mojej rodzicielki nie był niczym dziwnym . Ubrania porozrzucana na łóżku i podłodze , puste puszki z piwem walające się pod nogami i nieprzyjemny dym tytoniowy unoszący się w powietrzu . Torując sobie drogę do wyznaczonego celu jakim była szafka nocna kopałam w rzeczy które akurat znalazły mi się pod nogami po chwili już schylając się do najniższej szuflady z której wyciągnęłam wszystkie rzeczy w poszukiwani zielonej teczki która jak się potem okazało znajdowała się na samym dnie szuflady . Trzymając ją w dłoni opuściłam sypialnie matki w tym samy czasie zerkając na odwrót teczki na , której miał być zapisany adres .
350 5th Ave
Detroit 10118
Odczytałam na głos schodząc po schodach klnąc przy tym  w duchu , że akurat na tą dzielnicę Detroit przyszło mi iść gdyż nie należała ona do tych przyjemnych , nie mając jednak innego wyjścia włożyłam na głowę kaptur i opuściłam dom kierując się w stronę zapuszczonej dzielnicy . Szłam szybkim krokiem patrząc przed siebie kiedy słońce chyliło się ku zachodowi aby już po paru sekundach mógł nastąpić całkowity mrok oświetlany tylko przez parę ulicznych latarni . Będąc już nie daleko wyznaczonego mi miejsca jeszcze raz zerknęłam na adres znajdujący się na teczce aby upewnić się , że trafiłam na właściwe miejsce , przeleciałam wzrokiem najbliższe domy przy jakich się znajdowałam po chwili znajdując ten odpowiedni . Budynek wyglądał dokładanie tak jak się spodziewałam zdarta farba , zakurzone szyby , porysowane drzwi razem sprawiały wrażenie chodź by nikt nie zaglądał tu od bardzo dawna .Niepewnie weszłam po paru stopniach już po chwili znajdując się przed drzwiami domu . Uformowałam swoją dłoń w pięść aby móc zapukać w drewnianą powłokę znajdującą się tuż przede mną po chwili uderzając w nią kilkakrotnie czekając na jakikolwiek odzew z zewnątrz domu .  Po nie całej minucie usłyszałam zbliżające się kroki co sprawiło , że moje serce automatycznie przyspieszyło a dłonie w których trzymałam teczkę zrobiły się lepkie od potu . Usłyszałam przekręcanie zamka po chwili stojąc twarzą w twarz z wysokim mężczyzną który bacznie mi się przyglądał . Miał na sobie poplamioną bluzkę na krótki rękaw którą ukazywała jego wytatuowane ramię jakiś nie znanym dla mnie wzorem , luźne spodenki w kolorze khaki i zwykłe kapki , twarz wyglądała na zmęczoną życiem , a pojedyncze siwe włosy dodawały mu wieku
- O co chodzi - spytał ochrypłym głosem który jak się domyślałam zniszczony był przez alkohol
- Miałam to przekazać - odparłam niepewnie unosząc przy tym swoją dłoń aby mógł zobaczyć przedmiot który się w niej znajdował
- Od kogo jesteś ? - spytał dokładnie mierząc mnie wzrokiem co sprawiło , że moje serce zabiło jeszcze szybciej jednak pozostawiłam kamienną twarz
- Ewelinie Cooper - wypowiedziałam imię mojej matki co automatycznie wprawiło jego usta w lekki uśmiech co wywołało u mnie pewnego rodzaju obrzydzenie gdyż zrobił to w nadzwyczaj obleśny sposób
- Daj to - wyciągnął mi z ręki zielony przedmiot wkładając go sobie pod pachę po chwili po raz kolejny biorąc porządny łyk piwa .
- Powiedz mamie , że jestem jej wdzięczy - zaśmiał się szyderczo po chwili zamykając mi drzwi przed nosem i zostawiając samą z walącym sercem które wciąż nie chciało się uspokoić  . Odwróciłam się w drugą
stronę zerkając przy tym na wyświetlacz swojego telefonu i schodząc z pierwszego stopnia schodków kiedy
do moich uszu dotarł męski głos
- Ej nie za późno na spacer - usłyszałam za sobą co kolejny raz tego wieczoru wprawiło mnie w niepewność
Skierowałam twarz w jego stronę dokładnie mu się przyglądając
- A znamy się  ?- odparłam próbując przy tym dać mu do zrozumienie , że w przeciwieństwie do niego nie mam ochoty na jakąkolwiek konwersację
- Nie , a masz z tym jakimś problem - rzekł na co tylko przewróciłam oczami nie dając po sobie poznać , że całe to spotkanie nie jest mi na rękę
- Dobra nie ważne ale może chcesz , żeby cię odprowadzić albo coś
- Nie dzięki dam sobie radę - rzuciłam na odczepne robiąc przy tym krok w tył
- Jak tam chcesz - odparł również po woli się oddalając
- Ale jeszcze się spotkamy - dodał na koniec po czym odwrócił się i poszedł w swoją stronę zostawiając mnie z głową pełną myśli


~.~

Właśnie kończyłam ostatnią lekcję i zgodnie z moją obietnicą złożoną dziś rano po szkole miałam spotkać się  Ivy , nie byłam z tego zbytnio zadowolona jednak wolałam mieć to już za sobą dla tego się zgodziłam . Szybkim krokiem opuściłam zatłoczony budynek szkoły kierując się w stronę głównej bramy przy której czekała na mnie blondynka przy tym  robiąc coś na swoim telefonie
- Cześć - odparłam podchodząc do niej co sprawiło , że automatycznie jej wzrok przeniósł się na mnie
- Hej - rzekła po chwili po czym skierowałyśmy się w stronę jej domu
- Więc , kiedy się tu przeprowadziłaś - zaczęła po paru sekundach niezręcznej ciszy
- Początkiem kwietnia , czyli jakiś miesiąc temu -
- Czyli całkiem nie dawno - odparła po chwili po czym gwałtownie skręciła w jedną z krętych uliczek
- Tędy - dodała widząc , że zostałam w tyle aby już po chwili dorównać jej kroku
- Nie byłam jeszcze w tej części Detroit - stwierdziłam rozglądając się po ekskluzywnych domach , które tak bardzo różniły się od tego w którym mieszkam
- Nie jest najgorzej , przynajmniej blisko szkoły - uśmiechnęła się po chwili wchodząc na posesje jednego z domów
- Ty tu mieszkasz - odparłam zdumiona zatrzymując się w miejscu i wskazując na budynek znajdujący się przede mną
- Tak , chodź - zaśmiała się przywołując mnie gestem ręki
Szłam obok Ivy dokładnie rozglądając się po jej domu wciąż nie mogąc wyjść z podziwu , że należy on do niej .
Razem z blondynką weszłyśmy do środka po czym skierowałyśmy się od razu do jej sypialni która również robiła wrażenie tak samo jak cały dom .
W sypialni królował odcień bieli i można powiedzieć , że wszystkie rzeczy jakie się w nim znajdowały były własnie tej barwy . W pomieszczeniu znajdowało się między innymi wielkie dwu osobowe łóżko stolik nocny , toaletka z lustrem ciągnącym się przez duża cześć jednej ze ścian , skórzany fotel oraz trzy paru drzwi z których dwie jak się domyślałam prowadziły do łazienki i garderoby .
- Siadaj - odparła widząc mnie stojącą po środku jej sypialni i rozglądającą się dookoła jak małe dziecko , które zgubiło rodziców
Posłusznie usiadłam na brzegu łózka widząc jak blondynka chodzi po pokoju i czegoś szuka
- Zgubiłaś coś - spytałam śledząc dokładnie jej poczynania
- Tak , nie wiem gdzie odłożyłam laptop a jest mi potrzebny - odparła zgarniając włosy z czoła po chwili wyciągając właściwy przedmiot z pod łóżka
- O jest - zaśmiała się po czym usiadła nie daleko mnie czekając aż na ekranie ukaże się widok pulpitu w tym czasie stukając paznokciami o obudowę urządzenia
- Co chcesz sprawdzić - spytałam przyglądając się blondynce która swój wzrok wbiła w ekran znajdujący się przed nią
- Koleżanka dała mi dziś znać , że w przyszłym miesiącu Cody Simpson ma być w Detroit i chcę sprawdzić czy to faktycznie prawda - uśmiechnęła się widocznie podniecona tą informacją na co tylko potaknęłam głową
- Słuchasz go ? - odwróciła twarz w moją stronę wpatrując się we mnie pytającym wzrokiem
- Znaczy ... no - nie wiedziałam czy mam jej mówić , że w sumie nie przepadam za tym typem muzyki jednak w tamtym momencie lepszym rozwiązaniem wydało mi się przemilczenie tego faktu
- On jest nieziemski - pisnęła po chwili wpisując w google odpowiednie informacje na temat jej idola i wyczekując aż otworzy się właściwa strona
- Aaaaa nie wierze - po chwili z jej gardła wydobył się pisk jeszcze głośniejszy od poprzedniego co na początku trochę mnie przeraziło . Dziewczyna odłożyła na bok laptop aby po chwili na środku pokoju
odtańczyć jakiś taniec szczęścia czy coś w tym stylu co wprawiło mnie w lekki śmiech
- Czyli rozumiem , że przyjeżdża - zaśmiałam się w ciąż nie mogąc uwierzyć w to jak bardzo ją to ucieszyło
-Tak tak tak , zaraz w pierwszy dzień wakacji - odparła po woli ogarniając swoje emocje przy tym siadając z powrotem obok mnie
- To super - próbowałam udawać entuzjazm jednak domyślałam się , że nijak mi to wychodziło .
- Ty , a może poszłabyś ze mną co ? - spytałam z lekką nadzieją w głosie wlepiając we mnę parę niebieskich oczu
- Że na ten koncert ?
- Yhm . no byłoby fajnie - przekonywała cały czas nawiązując ze mną kontakt wzrokowy który nie tak łatwo było zerwać
- Wiesz co nie wiem , musiałabym się spytać i w ogóle  - próbowałam się wymigać jednak wiedziałam , że blondynka tak łatwo się nie podda
- To zadzwoń i się zapytaj - wcisnęła mi w rękę swojego białego i phona czekając na moją reakcję
- Teraz jest w pracy ale zapytam się jak wrócę i jutro ci powiem - nie lubiłam kłamać ale co miałam powiedzieć , że tak na prawdę nie lubię tego zapatrzonego w siebie typa , a nawet jeśli byłoby inaczej to nie miałam kasy na koncert .
- W porządku - odparła schylając się w dół aby po chwili wziąć na ręce puchate coś co jak się potem okazało było kotem . Nie wiedziałam jakim cudem mogłam go wcześniej nie zauważyć gdyż nie należał on do tych najmniejszych jednak zdałam sobie sprawę , że zapewne tak jak laptop znajdował się pod łóżkiem
- Coco przedstaw się - odparła do kota przy tym mocno go do siebie tuląc
- Hej ślicznotko - zbliżyłam się do kota wyciągając w jego kierunku rękę
- Nic mi nie zrobi - spytałam na co ona przeczącą pokiwała głową przyciskając go do siebie jeszcze mocniej
- Jaki milutki - stwierdziłam kiedy już zaczęłam głaskać puchate zwierze co witać jemu również się spodobało
- Się wie - zaśmiała się po chwili wypuszczając go ze swoich objęć i wstając z łóżka
- Chodź idziemy na dół - pociągła mnie za rękę tym samy zachęcając mnie do wstania
- Po co ? - spojrzałam na nią pytającym wzrokiem na co ona skierowała się w stronę drzwi
- Chodź nie marudź - zaśmiała się , a ja podążyłam za nią schodami na dół
Po może nie całej minucie razem z blondynką znalazłyśmy się w obszernej kuchni , która była połączona z salonem , w całej kuchni tak samo jak w sypialni Ivy przeważała biel która sprawiała , że całość wyglądała sterylnie czysto w połączeniu ze srebrnymi wykończeniami
- Chcesz lody ? - spytała wpychając mi do ręki pucharek lodów czekoladowych które wcześniej wyciągnęła z lodówki
- Dzięki - odparłam uśmiechając się i biorąc do buzi małą porcję znajdującą się na łyżeczce
Dziewczyna wzięła również dla siebie po czym skierowałyśmy się w stronę ogrodu którego dzieliły z salonem wielkie szklane drzwi .
- I co jak ci się podoba Detroit - spytała siadając na jednym z leżaków
- Jest w porządku - odparłam robiąc ta samą czynność i siadając na leżaku obok Ivy
- A gdzie wcześniej mieszkałaś - spytała , łyżeczka przebierając w swoje porcji lodów
- Bardziej na południe Michingan , małe miasteczko - odparłam nie mając ochoty wspominać o swoich licznych przeprowadzkach ani o tym , że tutaj zapewne również nie zagrzeje na dłużej
- W sumie nie ma tu tak źle można się przyzwyczaić - uśmiechnęła się pocieszająco tak jak by rozumiała , że ta przeprowadzka nie jest mi na rękę
- Do wszystkiego można się przyzwyczaić - powiedziałam bardziej do siebie niż do niej na co dziewczyna pokiwała tylko głową dając mi do zrozumienia , że się ze mną zgadza
Przez następne parę minut siedziałyśmy w zupełnej ciszy co było dość dziwne gdyż ani Ivy ani mi ona nie przeszkadzała . Podobno gdy umiesz z kimś milczeć możesz z tą osoba robić wszystko tylko , że jak do tej pory nie odczułam nic takiego wobec Ivy i nie wydawało mi się , że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić chociażby dla tego , że jesteśmy z dwóch rożnych światów . Mogę się założyć , że nigdy nie zdawała sobie sprawy z tego jak żyją i przez co musza przechodzić ludzie którzy nie dostali wszystkiego tak jak ona , nie chodziło o to , że jej tego zazdroszczę bo nie w tym rzecz  po prostu wiedziałam , że bardziej za bardzo się różnimy abym mogła ją traktować i nazywać swoją przyjaciółką . Nagle jednak moje rozmyślania przerwała mokra ciecz która gwałtownie znalazła się na moje skórze , która nie wiadomo skąd zaczęła się lać coraz mocniej . Szybko podniosłam się z leżaka zerkając w tak samo jak moją zdezorientowaną twarz dziewczyny .
- Kurcze zapomniałam wyłączyć zraszaczy -
- To na co czekasz wyłącz - odparłam co w moich ustach bardziej zabrzmiało jak rozkaz
- Już idę - skierowała się w stronę szklanych drzwi
- Kurwa , drzwi się zamknęły - spojrzała w moim kierunku czekając na moją reakcję
- No to nieźle - odparłam czując jak moja koszulka robi się coraz to bardziej morka
- No ale trudno - dodałam po chwili i ku jej zdziwieniu skierowałam się w stronę jednego ze zraszaczy tym samym po paru sekundach robiąc się cała mokra
- Chodź - zaśmiałam się przywołując ją siebie
Dziewczyna bez zastanowienia zrzuciła z siebie baleriny po czym podbiegła pod ten sam zraszacz przy którym się znajdowałam
- Aaaa !- psiknęła gdy strumień uderzył ją prosto w twarz co sprawiło , że ze śmiechu potknęłam się o jeden z kabli podłączonych do urządzenia rozpylającego wodę  . Blondynka widząc to od razu wybuchła gromki śmiechem który sprawił , że tak samo jak je wylądowała na trawię .
- To nie było śmieszne - odparłam sama w to nie wierząc po chwili orientując się , że woda ze zraszaczy przestała się lać
- Uratowane ! - krzyknęłam widząc jak ciało blondynki wciąż jeszcze szybko unosi się  opada pod wpływem śmiechu
(...)
- Włóż jeszcze to - wcisnęła mi do reki niebieską bluzę po czym udałam się do łazienki aby przebrać się w suche rzeczy .
Pierwsze co po znalezieniu się w łazience osuszyłam i rozczesałam włosy następnie spinając je w kucyk  ,mając już za sobą czynność związaną z ogarnięciem wyglądu swoich włosów natychmiast zrzuciłam z siebie przylepione do ciała ubranie , które odłożyłam na bok następnie wkładając na siebie suche które pożyczyła mi Ivy KLIK . Ostatni raz przeglądając się w lustrzę wzięłam do ręki przemoczone ubranie po czym opuściłam łazienkę wchodząc do pokoju Ivy która w tym momencie robiła coś na swoim laptopie . Dziewczyna zdążyła się już przebrać wcześniej przez co tak samo jak ja była już całkiem sucha
- Gotowa - spytała na co odpowiedziałam jej kiwnięciem głowy przy tym układając swoją usta w lekki uśmiech
- Dzięki za ubrania , postaram ci się je oddać jak najszybciej
- Jak chcesz możesz je zatrzymać
- Odprowadzić cie ? - spytała odsuwając od siebie laptop
- Nie nie trzeba - uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie po czym razem skierowałyśmy się w stronę drzwi wyjściowych przy których pożegnałam się z dziewczyną
- Dzięki za dziś i pamiętaj , żeby spytać o koncert - odparła kiedy przekroczyłam próg jej domu
- Spoko nie zapomnę - skłamałam z uśmiechem na ustach przy tym po wolnym krokiem ruszając w stronę swojego domu .
Kiedy dotarłam do domu było dobrze po 20:00 jednak wiedziałam , że matka nie zorientuję się nawet , że o tej porze wracam ze szkoły . Otworzyłam drzwi po czym skierowałam się do swojego pokoju jednak widok pijanej matki w salonie pokrzyżował moje plany i wiedziałam , że będę musiała się nią zająć gdyż zapewne Josha nie ma jeszcze w domu
- Mamo znowu - odparłam z pogardą w głosie co nie wywołało u niej jakichkolwiek emocji
- Chodź wezmę cię na górę - zbliżyłam się do niej przy tym wyjmując z jej dłoni prawie pustą butelkę wódki
- Zostaw mnie - krzyknęła nagle jednak mimo tego ja nie przerwałam swoich działań
- Już dobrze - próbowałam ją uspokoić co trochę ją złagodziło i zgodziła się pójść ze mną do swojej sypialni
Objęłam ją w pasie przekładając jej prawą rękę przez moje ramię po czym poprowadziłam ciemnym korytarzem prosto do jej sypialni
- Połóż się - namawiałam ją do współpracy jednak jej ciało było zupełnie bezwładne i ciężko opadało na moje
Z wielkim trudem ułożyłam ją na łóżku i przykryłam kołdrą po czym udałam się do swojego pokoju kładąc na łóżku z wycieńczenia fizycznego i psychicznego czując jak kolejnego wieczoru z rzędu po moich policzkach zaczyna spływać przeźroczysta ciecz .


czwartek, 2 maja 2013

# 1



Kolejny raz siedząc zamknięta w swoim pokoju słyszę krzyki dobiegające z salonu , niby powinnam do tego przywyknąć gdyż każdego tygodnia dzieje się to samo ,  jednak zawsze wywołuję u mnie ten sam ból . Jakiś dobrze ubrany facet przychodzi do mieszkania i rozmawia z moją mamą co zazwyczaj kończy się ostrą wymianą zdań , pada o parę słów za dużo ze strony matki , która próbuję wytłumaczyć mu , że nie ma dla niego pieniędzy , których on żąda , a ja za każdym razem reaguję w ten sam sposób - płaczem . Spojrzałam na zegarek 20:30 - zaraz powinien sobie pójść powtarzałam do siebie w myślach siedząc skulona na środku swojego łóżka delikatnie pochylając się w przód i w tył .
- Wszystko w porządku ? - usłyszałam cichy głos mojego brata delikatnie wychylającego się zza drzwi sypialni
- Tak - odparłam bezgłośnie po chwili wybuchając kolejną serią tłumionego płaczu
- Spokojnie , nic się nie dzieję - słyszałam kojący głos mojego brata , który po chwili znalazł się obok mnie mocno do siebie przyciskając
Wiedziałam , że jemu tak samo jak mi musi być ciężko jednak przez to , że był ode mnie starszy chciał dodać mi otuchy nie okazując przy mnie swoich słabości gdyż zdawał sobie sprawę , że to w nim mam największe wsparcie .
- Kocham cię Jo - odparłam zwracając się do niego w taki sposób jaki robię od zawsze , co wzięło się z tego, że gdy byłam mała nie potrafiłam dobrze wypowiedzieć jego imienia - Josh , dlatego nazywałam go po prostu Jo i tak , już zostało do tej pory . Chłopak słysząc moje słowa automatycznie się uśmiechnął
- Ja ciebie też Nat - rzekł również zdrabniając moje imię przy tym wzmacniając uścisk .

~.~

- Szybciej bo się spóźnimy - usłyszałam słowa padające z ust mojego brata przyglądającego się dokładnie moim poczynaniom
Tego dnia byłam kompletnie nie do życia , a moje popuchnięte oczy były oznaką przespania tylko 2 godzin w ciągu nocy , ostatnio zdarzało mi się to coraz częściej przez co w ciągu dnia nie mogłam skupić się na większości z wykonywanych czynności  . Tak jak teraz zdawałam sobie sprawę z tego , że jeżeli za chwilę nie opuścimy domu spóźnimy się do szkoły jednak moje ciało było tak słabe , że z wielkim trudem przychodził mi jakikolwiek ruch
- Tak , tak już idę -zerknęłam w stronę mojego brata po czym mozolnym ruchem przewiesiłam plecak przez ramię gdy opuszczaliśmy mieszkanie
- Znowu nie przespałaś nocy - odparł szatyn przyglądając się mojej zmęczonej twarzy przy tym zamykając drzwi na klucz
- Ostatnio mam z tym problemy - rzekłam tępo wpatrując się w przestrzeń znajdującą się przede mną
- Da się zauważyć , ale przecież musisz coś z tym zrobić , tak nie można ,zamęczysz się - w jego głosie można było wyczuć troskę
- Nie martw się o mnie , poradzę sobie - odparłam puszczając mu złudny uśmiech chcąc zapewnić go , że wszystko mam pod kontrolą
- Ok  ale pamiętaj , że się o ciebie martwię
- Tak wiem wiem pamiętam - przewróciłam oczami kąpiąc przy tym jeden z kamyków który znalazł się na mojej drodze .
- To dobrze - na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech , który tak bardzo lubiłam i który tyle razy dodawał mi otuchy
Mniej więcej 15 minut zajęła nam droga do szkoły więc kiedy znaleźliśmy się już we właściwym budynku każde z nas udało się do innej klasy , ja na lekcję angielskiego , a Josh fizyki , będąc już nie daleko odpowiedniej sali z daleka dojrzałam grupkę rówieśników stających przy wejściu do klasy co od razu wzbudziło we mnie niechęć przechodzenia właśnie obok nich przez co postanowiłam stanąć na uboczu i poczekać  na to aż się rozejdą jednak najwidoczniej nie było mi to dane gdyż po paru minutach obok mnie zjawiła się dziewczyna , którą kojarzyłam z lekcji hiszpańskiego
- Natalie tak ? - rzekła obdarowując mnie szerokim uśmiechem na który w żaden sposób nie zareagowałam kiwając tylko potakująco głową w formie odpowiedzi na jej pytanie .
- To ty jesteś ta nowa - mówiła , a jej szeroki uśmiech wciąż nie schodził jej z twarzy
- Tak to ja - odparłam przy czym mój głos był prawie bezdźwięczny
- Jestem Ivy , miło mi cie poznać
- Mi również - odparłam układając moje usta w sztuczny uśmiech
- Chciałam się zapytać co robisz dzisiaj po szkolę , bo razem ze znajomymi wybieramy się do kina .. i może chciałabyś pójść z nami - odparła wskazując przy tym na grupkę jej przyjaciół która w tym momencie nam się przyglądała .
- Wiesz co dzisiaj raczej nie bardzo , mam inne plany - skłamałam licząc na to , że dziewczyna da sobie spokój
- Ok , to może innym razem - rzekła kierując się z powrotem w stronę znajomych
- Pewnie - odparłam lekko unosząc kąciki warg po czym usłyszałam dzwonek na lekcję roznoszący się po całym budynku co zmusiło mnie do skierowanie się w stronę sali gdzie jak zwykle zajęłam miejsce w ostatniej ławce . Lekcja angielskiego należała akurat do tych które jako tako lubiłam jednak zmęczenie po nieprzespanej nocy dawało się we znaki gdyż co jakiś czas moje oczy mimowolnie się przymykały przez co cała godzina lekcyjna była dla mnie starciem z samą sobą na to aby moje oczy cały czas pozostawały otwarte  , a ja sprawiała wrażenie osoby zainteresowanej lekcją , odetchnęłam więc z ulgą kiedy dzwonek obwieszczający koniec lekcji rozbrzmiał po całej sali , a my mogliśmy skierować się na kolejne lekcje , którą w moim przypadku był biznes . Ulżyło mi na tą wiadomość gdyż ta lekcja należała do jednej z nielicznych na której można było sobie pozwolić na wiele rzeczy przez to , że nauczyciel nie potrafił poradzić sobie z młodzieżą , która często dawała mu popalić do tego stopnie , że  czasem nawet było mi szkoda pana Smitha  widząc w jak desperacki sposób stara się zapanować nad grupą rozwrzeszczanych nastolatków . Ja jednak nie zamierzałam dołączyć do tych osób gdyż jedyną rzeczą jaką miałam zamiar zrobić było zamknięcie oczu chodź na parę minut co od razu zrobiłam kiedy rozpoczęła się lekcja .
Po zakończeniu się wszystkich zajęć z radością skierowałam się w stronę wyjście gdzie jak zwykle czekał na mnie Josh popalając przy tym papierosa .
- To jest nie zdrowe - zwróciłam mu uwagę , gdyż dobrze wiedział , że nie popieram tego , że pali
- Tak wiem , ale co zrobię taki nałóg - wzruszył tylko ramionami przygaszając peta podeszwą buda po czym skierowaliśmy się w stronę domu

~.~

- Co robisz ? - słowa Josha sprawiły , że automatycznie wyciągnęłam słuchawki z uszu 
- Nic nudzę się - podniosłam swój zawieszając go na twarzy brata , który już po chwili znalazł się obok mnie
- To chodź idziemy na miasto - zaproponował licząc na to , że nie odmówię 
- Sama nie wiem .. - odparłam zastanawiając się przez chwilę czy aby na pewno mam na to ochotę 
- Chodź , ubieraj się i idziemy - uśmiechnął się chwytając mnie przy tym za rękę aby pomóc mi wstać 
- No ok ok - przewróciłam tylko oczami szeroko się uśmiechając przy tym kierując się w stronę szafy
- Ale jak mam się przebrać to wyjdź - rozkazałam na co chłopak bez słowa opuścił mój pokój 
- Masz pięć minut -dodał  znajdując się po drugiej stronie drzwi na co tylko przewróciłam oczami schylając się do najniższej półki z której wygrzebałam stare jeansy i zwykły T-shirt , które już po paru sekundach znajdowały się na moim ciele . Do kieszeni spodni schowałam swój telefon po czym przeszłam parę kroków znajdując się w łazience w której 
- Możemy iść - zwróciłam się do blondyna schodząc po schodach na co on od razu opuścił salon kierując się w stronę wyjścia 
Razem udaliśmy się w kierunku centrum , które mieściło się jakieś 20 minut drogi od naszego domu lecz przez to , że nasze tempo było strasznie wolne zajęło nam to znacznie dłuższą ilość czasu . 
- Wiesz może gdzie poszła mama ? - spytałam kiedy już prawie dochodziliśmy do centrum 
- Nie mam pojęcia wiesz , że nigdy nam nie mówi - odparł odpalając przy tym drugiego już papierosa w ciągu 20 minut 
- Zastanawiałeś się kiedyś jak to jest mieć wszystko , znaczy na tyle pieniędzy aby móc sobie kupić co tylko zechcesz , żeby móc naprawdę cieszyć się życiem ?
- Wiele razy - rzekł tępo wpatrując się w przestrzeń znajdującą się przed nim 
- Fajne uczucie tak myślę , wiesz to już nie chodzi nawet o pieniądze ale o to , że tak na prawdę nigdy ani ja ani ty nie otrzymaliśmy żadnej miłości ze strony naszych rodziców nie mówiąc już o tym , że nie nigdy nie widzieliśmy naszego ojca . Po prostu chciałabym chodź przez jeden dzień być w takiej normalnej kochającej rodzinie , zobaczyć jak to jest -mówiąc to poczułam , że moje tęczówki przepełniają się łzami , które natychmiast otarłam w rękaw bluzy
- Wiem co czujesz , ale przynajmniej mamy siebie - odparł na pocieszenie obejmując mnie swoim ramieniem  

- To prawda , dobrze , że mamy chociaż siebie - rzekłam bezgłośnie wtulając się w mojego brata , który delikatnie pocierał moje plecy mocno trzymając w swoich objęciach
- Jesteś głodna - odparł po chwili ciszy mając pewnie ochotę rozluźnić trochę tą smutną atmosferę
- Umieram z głodu - uśmiechnęłam się odrywając się od niego przy tym ocierając resztki łez ze swoich policzków
- To dobrze , idziemy coś zjeść - uśmiechnął się lekko prowadząc mnie do najbliższej knajpy przy jakiej się znajdowaliśmy
- Co ci zamówić - spytał kiedy znajdowaliśmy się już w lokalu
- Hamburgera , frytki no i cole
- To ty znajdź dla nas jakieś miejsce , a ja pójdę i zamówię - rzekł kierując się w stronę kasy na co ja bez słowa zajęłam najbliższy z wolnych stolików . Czekając na Josha , który stał w kolejce po jedzenie z nudów zaczęłam stukać palcami o blat stołu na którym znajdowały się różnego rodzaju napisy stworzone zapewne przez osoby w moim wieku lub nawet młodsze co zdradzał fakt iż należały one do tych twórczych . Głównie składały się z wyrazów typu Claudia + Jacob = Love , tak przyznam się bez bicia, że też tak kiedyś robiłam szczególnie chcąc zrobić na złość mojemu bratu i wypisując jego imię z imieniem jakiejś dziewczyny z klasy , której najczęściej nie lubił . Uśmiechnęłam się mimowolnie na te wspomnienia po chwili widząc jego sylwetkę zbliżającą się w kierunku stolika przy którym się znajdowałam .
- Proszę - odparł kładąc przede mną moje zamówienie i siadając na przeciw mnie
- Dzięki - uśmiechnęłam się do chłopaka od razu zabierając się za jedzenie hamburgera
(...)
Kiedy wychodziliśmy z knajpy było jakoś po godzinie 20:00 więc stwierdziliśmy , że będziemy się już po woli zbierać w kierunku domu i tak też zrobiliśmy . Szliśmy spokojnie wąską ścieżką prowadzącą na skróty do naszego mieszkania kiedy nagle z oddali wyłoniła się jakaś grupka młodzieży , która głośno o czymś rozmawiała . Nie potrafiłam zweryfikować czy znam tych ludzi gdyż było już całkiem ciemno a uliczka w której się znajdowaliśmy była całkowicie nie oświetlona jednak zdawało mi się , że skądś kojarzę jeden damski głos , którego w tamtym momencie nie potrafiłam przypisać żadnej osobie .
- Natalie - nagle usłyszałam ten sam głos wywołujący moje imię , a dziewczyna do której on należał wyłoniła się z tłumu
Kiedy postać była już na tyle blisko zorientowałam się , że była to Ivy , ta sama dziewczyna z którą rozmawiałam przed lekcją angielskiego . Blondynka zbliżyła się do mnie jeszcze o parę kroków tym samym oddalając się od swoich znajomych , którzy teraz nam się przyglądali
- Ivy , cześć - odparłam zerkając na mojego brata , który swoim wzrokiem dokładnie mierzył blondynkę
- To twój chłopak - spytała wskazując na  Josha co wywołało u naszej dwójki śmiech
- Nie to mój brat Josh , Josh to jest Ivy znajoma ze szkoły - przedstawiłam ich sobie na co mój brat rzucił tylko krótkie ' cześć ' po czym zawiesił wzrok ponad głową mojej znajomej
- Ivy chodź idziemy ! - donośne krzyki jej przyjaciół  rozniosły się dookoła miejsca w którym się znajdowaliśmy na co dziewczyna przewróciła tylko oczami
- Czekajcie już idę - zwróciła się do nich robiąc mały krok w tył ciągle przy tym przyglądając się naszej dwójce
- Muszę iść ale spotkamy się w szkole - odparła słodko unosząc jedną rękę w geście pożegnania na co ja zareagowałam tym samym
- Tak jasne - dodałam po chwili obserwując jak zgrabną sylwetka dziewczyny oddala się po chwili znikając nam z pola widzenia
- Ona tak zawsze - odparł Josh kpiącym głosem wciąż jeszcze wpatrując się w miejsce w którym przed chwilą stała Ivy .
- Tak , ale można się przyzwyczaić - stwierdziłam wciąż mając przed oczami roześmianą twarz blondynki
- Ja bym chyba nie dał rady - zaśmiał się cicho wyciągając z tylnej kieszeni spodni paczkę papierosów aby już po paru sekundach zaciągnąć się dymem
- Tak jak ja nie dam rady przyzwyczaić się do tego , że palisz - spojrzałam na niego po czym razem udaliśmy się w kierunku mieszkania .