czwartek, 2 maja 2013

# 1



Kolejny raz siedząc zamknięta w swoim pokoju słyszę krzyki dobiegające z salonu , niby powinnam do tego przywyknąć gdyż każdego tygodnia dzieje się to samo ,  jednak zawsze wywołuję u mnie ten sam ból . Jakiś dobrze ubrany facet przychodzi do mieszkania i rozmawia z moją mamą co zazwyczaj kończy się ostrą wymianą zdań , pada o parę słów za dużo ze strony matki , która próbuję wytłumaczyć mu , że nie ma dla niego pieniędzy , których on żąda , a ja za każdym razem reaguję w ten sam sposób - płaczem . Spojrzałam na zegarek 20:30 - zaraz powinien sobie pójść powtarzałam do siebie w myślach siedząc skulona na środku swojego łóżka delikatnie pochylając się w przód i w tył .
- Wszystko w porządku ? - usłyszałam cichy głos mojego brata delikatnie wychylającego się zza drzwi sypialni
- Tak - odparłam bezgłośnie po chwili wybuchając kolejną serią tłumionego płaczu
- Spokojnie , nic się nie dzieję - słyszałam kojący głos mojego brata , który po chwili znalazł się obok mnie mocno do siebie przyciskając
Wiedziałam , że jemu tak samo jak mi musi być ciężko jednak przez to , że był ode mnie starszy chciał dodać mi otuchy nie okazując przy mnie swoich słabości gdyż zdawał sobie sprawę , że to w nim mam największe wsparcie .
- Kocham cię Jo - odparłam zwracając się do niego w taki sposób jaki robię od zawsze , co wzięło się z tego, że gdy byłam mała nie potrafiłam dobrze wypowiedzieć jego imienia - Josh , dlatego nazywałam go po prostu Jo i tak , już zostało do tej pory . Chłopak słysząc moje słowa automatycznie się uśmiechnął
- Ja ciebie też Nat - rzekł również zdrabniając moje imię przy tym wzmacniając uścisk .

~.~

- Szybciej bo się spóźnimy - usłyszałam słowa padające z ust mojego brata przyglądającego się dokładnie moim poczynaniom
Tego dnia byłam kompletnie nie do życia , a moje popuchnięte oczy były oznaką przespania tylko 2 godzin w ciągu nocy , ostatnio zdarzało mi się to coraz częściej przez co w ciągu dnia nie mogłam skupić się na większości z wykonywanych czynności  . Tak jak teraz zdawałam sobie sprawę z tego , że jeżeli za chwilę nie opuścimy domu spóźnimy się do szkoły jednak moje ciało było tak słabe , że z wielkim trudem przychodził mi jakikolwiek ruch
- Tak , tak już idę -zerknęłam w stronę mojego brata po czym mozolnym ruchem przewiesiłam plecak przez ramię gdy opuszczaliśmy mieszkanie
- Znowu nie przespałaś nocy - odparł szatyn przyglądając się mojej zmęczonej twarzy przy tym zamykając drzwi na klucz
- Ostatnio mam z tym problemy - rzekłam tępo wpatrując się w przestrzeń znajdującą się przede mną
- Da się zauważyć , ale przecież musisz coś z tym zrobić , tak nie można ,zamęczysz się - w jego głosie można było wyczuć troskę
- Nie martw się o mnie , poradzę sobie - odparłam puszczając mu złudny uśmiech chcąc zapewnić go , że wszystko mam pod kontrolą
- Ok  ale pamiętaj , że się o ciebie martwię
- Tak wiem wiem pamiętam - przewróciłam oczami kąpiąc przy tym jeden z kamyków który znalazł się na mojej drodze .
- To dobrze - na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech , który tak bardzo lubiłam i który tyle razy dodawał mi otuchy
Mniej więcej 15 minut zajęła nam droga do szkoły więc kiedy znaleźliśmy się już we właściwym budynku każde z nas udało się do innej klasy , ja na lekcję angielskiego , a Josh fizyki , będąc już nie daleko odpowiedniej sali z daleka dojrzałam grupkę rówieśników stających przy wejściu do klasy co od razu wzbudziło we mnie niechęć przechodzenia właśnie obok nich przez co postanowiłam stanąć na uboczu i poczekać  na to aż się rozejdą jednak najwidoczniej nie było mi to dane gdyż po paru minutach obok mnie zjawiła się dziewczyna , którą kojarzyłam z lekcji hiszpańskiego
- Natalie tak ? - rzekła obdarowując mnie szerokim uśmiechem na który w żaden sposób nie zareagowałam kiwając tylko potakująco głową w formie odpowiedzi na jej pytanie .
- To ty jesteś ta nowa - mówiła , a jej szeroki uśmiech wciąż nie schodził jej z twarzy
- Tak to ja - odparłam przy czym mój głos był prawie bezdźwięczny
- Jestem Ivy , miło mi cie poznać
- Mi również - odparłam układając moje usta w sztuczny uśmiech
- Chciałam się zapytać co robisz dzisiaj po szkolę , bo razem ze znajomymi wybieramy się do kina .. i może chciałabyś pójść z nami - odparła wskazując przy tym na grupkę jej przyjaciół która w tym momencie nam się przyglądała .
- Wiesz co dzisiaj raczej nie bardzo , mam inne plany - skłamałam licząc na to , że dziewczyna da sobie spokój
- Ok , to może innym razem - rzekła kierując się z powrotem w stronę znajomych
- Pewnie - odparłam lekko unosząc kąciki warg po czym usłyszałam dzwonek na lekcję roznoszący się po całym budynku co zmusiło mnie do skierowanie się w stronę sali gdzie jak zwykle zajęłam miejsce w ostatniej ławce . Lekcja angielskiego należała akurat do tych które jako tako lubiłam jednak zmęczenie po nieprzespanej nocy dawało się we znaki gdyż co jakiś czas moje oczy mimowolnie się przymykały przez co cała godzina lekcyjna była dla mnie starciem z samą sobą na to aby moje oczy cały czas pozostawały otwarte  , a ja sprawiała wrażenie osoby zainteresowanej lekcją , odetchnęłam więc z ulgą kiedy dzwonek obwieszczający koniec lekcji rozbrzmiał po całej sali , a my mogliśmy skierować się na kolejne lekcje , którą w moim przypadku był biznes . Ulżyło mi na tą wiadomość gdyż ta lekcja należała do jednej z nielicznych na której można było sobie pozwolić na wiele rzeczy przez to , że nauczyciel nie potrafił poradzić sobie z młodzieżą , która często dawała mu popalić do tego stopnie , że  czasem nawet było mi szkoda pana Smitha  widząc w jak desperacki sposób stara się zapanować nad grupą rozwrzeszczanych nastolatków . Ja jednak nie zamierzałam dołączyć do tych osób gdyż jedyną rzeczą jaką miałam zamiar zrobić było zamknięcie oczu chodź na parę minut co od razu zrobiłam kiedy rozpoczęła się lekcja .
Po zakończeniu się wszystkich zajęć z radością skierowałam się w stronę wyjście gdzie jak zwykle czekał na mnie Josh popalając przy tym papierosa .
- To jest nie zdrowe - zwróciłam mu uwagę , gdyż dobrze wiedział , że nie popieram tego , że pali
- Tak wiem , ale co zrobię taki nałóg - wzruszył tylko ramionami przygaszając peta podeszwą buda po czym skierowaliśmy się w stronę domu

~.~

- Co robisz ? - słowa Josha sprawiły , że automatycznie wyciągnęłam słuchawki z uszu 
- Nic nudzę się - podniosłam swój zawieszając go na twarzy brata , który już po chwili znalazł się obok mnie
- To chodź idziemy na miasto - zaproponował licząc na to , że nie odmówię 
- Sama nie wiem .. - odparłam zastanawiając się przez chwilę czy aby na pewno mam na to ochotę 
- Chodź , ubieraj się i idziemy - uśmiechnął się chwytając mnie przy tym za rękę aby pomóc mi wstać 
- No ok ok - przewróciłam tylko oczami szeroko się uśmiechając przy tym kierując się w stronę szafy
- Ale jak mam się przebrać to wyjdź - rozkazałam na co chłopak bez słowa opuścił mój pokój 
- Masz pięć minut -dodał  znajdując się po drugiej stronie drzwi na co tylko przewróciłam oczami schylając się do najniższej półki z której wygrzebałam stare jeansy i zwykły T-shirt , które już po paru sekundach znajdowały się na moim ciele . Do kieszeni spodni schowałam swój telefon po czym przeszłam parę kroków znajdując się w łazience w której 
- Możemy iść - zwróciłam się do blondyna schodząc po schodach na co on od razu opuścił salon kierując się w stronę wyjścia 
Razem udaliśmy się w kierunku centrum , które mieściło się jakieś 20 minut drogi od naszego domu lecz przez to , że nasze tempo było strasznie wolne zajęło nam to znacznie dłuższą ilość czasu . 
- Wiesz może gdzie poszła mama ? - spytałam kiedy już prawie dochodziliśmy do centrum 
- Nie mam pojęcia wiesz , że nigdy nam nie mówi - odparł odpalając przy tym drugiego już papierosa w ciągu 20 minut 
- Zastanawiałeś się kiedyś jak to jest mieć wszystko , znaczy na tyle pieniędzy aby móc sobie kupić co tylko zechcesz , żeby móc naprawdę cieszyć się życiem ?
- Wiele razy - rzekł tępo wpatrując się w przestrzeń znajdującą się przed nim 
- Fajne uczucie tak myślę , wiesz to już nie chodzi nawet o pieniądze ale o to , że tak na prawdę nigdy ani ja ani ty nie otrzymaliśmy żadnej miłości ze strony naszych rodziców nie mówiąc już o tym , że nie nigdy nie widzieliśmy naszego ojca . Po prostu chciałabym chodź przez jeden dzień być w takiej normalnej kochającej rodzinie , zobaczyć jak to jest -mówiąc to poczułam , że moje tęczówki przepełniają się łzami , które natychmiast otarłam w rękaw bluzy
- Wiem co czujesz , ale przynajmniej mamy siebie - odparł na pocieszenie obejmując mnie swoim ramieniem  

- To prawda , dobrze , że mamy chociaż siebie - rzekłam bezgłośnie wtulając się w mojego brata , który delikatnie pocierał moje plecy mocno trzymając w swoich objęciach
- Jesteś głodna - odparł po chwili ciszy mając pewnie ochotę rozluźnić trochę tą smutną atmosferę
- Umieram z głodu - uśmiechnęłam się odrywając się od niego przy tym ocierając resztki łez ze swoich policzków
- To dobrze , idziemy coś zjeść - uśmiechnął się lekko prowadząc mnie do najbliższej knajpy przy jakiej się znajdowaliśmy
- Co ci zamówić - spytał kiedy znajdowaliśmy się już w lokalu
- Hamburgera , frytki no i cole
- To ty znajdź dla nas jakieś miejsce , a ja pójdę i zamówię - rzekł kierując się w stronę kasy na co ja bez słowa zajęłam najbliższy z wolnych stolików . Czekając na Josha , który stał w kolejce po jedzenie z nudów zaczęłam stukać palcami o blat stołu na którym znajdowały się różnego rodzaju napisy stworzone zapewne przez osoby w moim wieku lub nawet młodsze co zdradzał fakt iż należały one do tych twórczych . Głównie składały się z wyrazów typu Claudia + Jacob = Love , tak przyznam się bez bicia, że też tak kiedyś robiłam szczególnie chcąc zrobić na złość mojemu bratu i wypisując jego imię z imieniem jakiejś dziewczyny z klasy , której najczęściej nie lubił . Uśmiechnęłam się mimowolnie na te wspomnienia po chwili widząc jego sylwetkę zbliżającą się w kierunku stolika przy którym się znajdowałam .
- Proszę - odparł kładąc przede mną moje zamówienie i siadając na przeciw mnie
- Dzięki - uśmiechnęłam się do chłopaka od razu zabierając się za jedzenie hamburgera
(...)
Kiedy wychodziliśmy z knajpy było jakoś po godzinie 20:00 więc stwierdziliśmy , że będziemy się już po woli zbierać w kierunku domu i tak też zrobiliśmy . Szliśmy spokojnie wąską ścieżką prowadzącą na skróty do naszego mieszkania kiedy nagle z oddali wyłoniła się jakaś grupka młodzieży , która głośno o czymś rozmawiała . Nie potrafiłam zweryfikować czy znam tych ludzi gdyż było już całkiem ciemno a uliczka w której się znajdowaliśmy była całkowicie nie oświetlona jednak zdawało mi się , że skądś kojarzę jeden damski głos , którego w tamtym momencie nie potrafiłam przypisać żadnej osobie .
- Natalie - nagle usłyszałam ten sam głos wywołujący moje imię , a dziewczyna do której on należał wyłoniła się z tłumu
Kiedy postać była już na tyle blisko zorientowałam się , że była to Ivy , ta sama dziewczyna z którą rozmawiałam przed lekcją angielskiego . Blondynka zbliżyła się do mnie jeszcze o parę kroków tym samym oddalając się od swoich znajomych , którzy teraz nam się przyglądali
- Ivy , cześć - odparłam zerkając na mojego brata , który swoim wzrokiem dokładnie mierzył blondynkę
- To twój chłopak - spytała wskazując na  Josha co wywołało u naszej dwójki śmiech
- Nie to mój brat Josh , Josh to jest Ivy znajoma ze szkoły - przedstawiłam ich sobie na co mój brat rzucił tylko krótkie ' cześć ' po czym zawiesił wzrok ponad głową mojej znajomej
- Ivy chodź idziemy ! - donośne krzyki jej przyjaciół  rozniosły się dookoła miejsca w którym się znajdowaliśmy na co dziewczyna przewróciła tylko oczami
- Czekajcie już idę - zwróciła się do nich robiąc mały krok w tył ciągle przy tym przyglądając się naszej dwójce
- Muszę iść ale spotkamy się w szkole - odparła słodko unosząc jedną rękę w geście pożegnania na co ja zareagowałam tym samym
- Tak jasne - dodałam po chwili obserwując jak zgrabną sylwetka dziewczyny oddala się po chwili znikając nam z pola widzenia
- Ona tak zawsze - odparł Josh kpiącym głosem wciąż jeszcze wpatrując się w miejsce w którym przed chwilą stała Ivy .
- Tak , ale można się przyzwyczaić - stwierdziłam wciąż mając przed oczami roześmianą twarz blondynki
- Ja bym chyba nie dał rady - zaśmiał się cicho wyciągając z tylnej kieszeni spodni paczkę papierosów aby już po paru sekundach zaciągnąć się dymem
- Tak jak ja nie dam rady przyzwyczaić się do tego , że palisz - spojrzałam na niego po czym razem udaliśmy się w kierunku mieszkania .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz