czwartek, 30 maja 2013

# 2


Ta sama melodia rozbrzmiewająca w moich uszach od ponad godziny i obraz zachodzącego słońca za oknem towarzyszyły mi dzisiejszego wieczoru jak najlepszy kompan . Siedziałam w ciszy delikatnie wystukując rytm piosenki o drewnianą ramę łóżka na którym się znajdowałam . Przez ten czas czułam , że moje myśli zawiesiły gdzieś w powietrzu z dala ode mnie co pozwoliło mi na spokojne egzystowanie się to chwilą , chwilą spokoju , bez kłótni , krzyków , płaczu i jakichkolwiek znaków ludzkiego istnienia . Byłam jak w transie ślepą wpatrując się w przestrzeń znajdującą się przede mną chociaż na chwilę móc wyłączyć myślenie oddalając od siebie szarość dnia codziennego . W pewnej jednak chwili smutno melodię napływająca do moich uszu przerwał głośny dźwięk dzwonka w telefonie obwieszczającego nadchodzące połączenie , wolnym ruchem ręki sięgnęłam po urządzenie będące źródłem dźwięku aby już po paru sekundach zacząć rozmowę
- Tak ? - zaczęłam niechętnie wiedząc , że po drugiej stronie słuchawki znajduje się moja rodzicielka
- Nathalie to ty ? - spytała , a w jej głosie można było wyczuć spożyty alkohol co akurat mnie nie dziwiło
- No ja , a co się stało - odparłam siląc się na uprzejmość
- Stało , tak bym do ciebie nie dzwoniła - mówiła przy czym jej język plątał się coraz bardziej wraz z niewyraźnym tonem głosu .
- W takim razie mów - wycedziłam przez zęby bawiąc się przy tym słuchawkami i owijając je sobie w okół dłoni .
- W mojej sypialni , w szafce nocnej to będzie chyba raz , dwa , trzy ... trzecia szuflada od góry jest taka różo.. nie zielona teczka weź ją i zanieś pod adres no masz tam ten adres na odwrocie tej teczki - tłumaczyła próbując przy tym przekrzyczeć samą siebie
- Dobrze zaraz pójdę to zanieść - odparłam niechętnie wiedząc , że nie mam żadnego wyjścia i muszę zrobić to co mi kazała
- Tylko szybko zależy mi na czasie - rozkazała na co ja tylko przerwałam połączenie nic już nie mówiąc po czym skierowałam się w stronę sypialni matki .  Uchylając lekko drewniane drzwi pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się w oczy był przeraźliwy bałagan , który akurat w przypadku mojej rodzicielki nie był niczym dziwnym . Ubrania porozrzucana na łóżku i podłodze , puste puszki z piwem walające się pod nogami i nieprzyjemny dym tytoniowy unoszący się w powietrzu . Torując sobie drogę do wyznaczonego celu jakim była szafka nocna kopałam w rzeczy które akurat znalazły mi się pod nogami po chwili już schylając się do najniższej szuflady z której wyciągnęłam wszystkie rzeczy w poszukiwani zielonej teczki która jak się potem okazało znajdowała się na samym dnie szuflady . Trzymając ją w dłoni opuściłam sypialnie matki w tym samy czasie zerkając na odwrót teczki na , której miał być zapisany adres .
350 5th Ave
Detroit 10118
Odczytałam na głos schodząc po schodach klnąc przy tym  w duchu , że akurat na tą dzielnicę Detroit przyszło mi iść gdyż nie należała ona do tych przyjemnych , nie mając jednak innego wyjścia włożyłam na głowę kaptur i opuściłam dom kierując się w stronę zapuszczonej dzielnicy . Szłam szybkim krokiem patrząc przed siebie kiedy słońce chyliło się ku zachodowi aby już po paru sekundach mógł nastąpić całkowity mrok oświetlany tylko przez parę ulicznych latarni . Będąc już nie daleko wyznaczonego mi miejsca jeszcze raz zerknęłam na adres znajdujący się na teczce aby upewnić się , że trafiłam na właściwe miejsce , przeleciałam wzrokiem najbliższe domy przy jakich się znajdowałam po chwili znajdując ten odpowiedni . Budynek wyglądał dokładanie tak jak się spodziewałam zdarta farba , zakurzone szyby , porysowane drzwi razem sprawiały wrażenie chodź by nikt nie zaglądał tu od bardzo dawna .Niepewnie weszłam po paru stopniach już po chwili znajdując się przed drzwiami domu . Uformowałam swoją dłoń w pięść aby móc zapukać w drewnianą powłokę znajdującą się tuż przede mną po chwili uderzając w nią kilkakrotnie czekając na jakikolwiek odzew z zewnątrz domu .  Po nie całej minucie usłyszałam zbliżające się kroki co sprawiło , że moje serce automatycznie przyspieszyło a dłonie w których trzymałam teczkę zrobiły się lepkie od potu . Usłyszałam przekręcanie zamka po chwili stojąc twarzą w twarz z wysokim mężczyzną który bacznie mi się przyglądał . Miał na sobie poplamioną bluzkę na krótki rękaw którą ukazywała jego wytatuowane ramię jakiś nie znanym dla mnie wzorem , luźne spodenki w kolorze khaki i zwykłe kapki , twarz wyglądała na zmęczoną życiem , a pojedyncze siwe włosy dodawały mu wieku
- O co chodzi - spytał ochrypłym głosem który jak się domyślałam zniszczony był przez alkohol
- Miałam to przekazać - odparłam niepewnie unosząc przy tym swoją dłoń aby mógł zobaczyć przedmiot który się w niej znajdował
- Od kogo jesteś ? - spytał dokładnie mierząc mnie wzrokiem co sprawiło , że moje serce zabiło jeszcze szybciej jednak pozostawiłam kamienną twarz
- Ewelinie Cooper - wypowiedziałam imię mojej matki co automatycznie wprawiło jego usta w lekki uśmiech co wywołało u mnie pewnego rodzaju obrzydzenie gdyż zrobił to w nadzwyczaj obleśny sposób
- Daj to - wyciągnął mi z ręki zielony przedmiot wkładając go sobie pod pachę po chwili po raz kolejny biorąc porządny łyk piwa .
- Powiedz mamie , że jestem jej wdzięczy - zaśmiał się szyderczo po chwili zamykając mi drzwi przed nosem i zostawiając samą z walącym sercem które wciąż nie chciało się uspokoić  . Odwróciłam się w drugą
stronę zerkając przy tym na wyświetlacz swojego telefonu i schodząc z pierwszego stopnia schodków kiedy
do moich uszu dotarł męski głos
- Ej nie za późno na spacer - usłyszałam za sobą co kolejny raz tego wieczoru wprawiło mnie w niepewność
Skierowałam twarz w jego stronę dokładnie mu się przyglądając
- A znamy się  ?- odparłam próbując przy tym dać mu do zrozumienie , że w przeciwieństwie do niego nie mam ochoty na jakąkolwiek konwersację
- Nie , a masz z tym jakimś problem - rzekł na co tylko przewróciłam oczami nie dając po sobie poznać , że całe to spotkanie nie jest mi na rękę
- Dobra nie ważne ale może chcesz , żeby cię odprowadzić albo coś
- Nie dzięki dam sobie radę - rzuciłam na odczepne robiąc przy tym krok w tył
- Jak tam chcesz - odparł również po woli się oddalając
- Ale jeszcze się spotkamy - dodał na koniec po czym odwrócił się i poszedł w swoją stronę zostawiając mnie z głową pełną myśli


~.~

Właśnie kończyłam ostatnią lekcję i zgodnie z moją obietnicą złożoną dziś rano po szkole miałam spotkać się  Ivy , nie byłam z tego zbytnio zadowolona jednak wolałam mieć to już za sobą dla tego się zgodziłam . Szybkim krokiem opuściłam zatłoczony budynek szkoły kierując się w stronę głównej bramy przy której czekała na mnie blondynka przy tym  robiąc coś na swoim telefonie
- Cześć - odparłam podchodząc do niej co sprawiło , że automatycznie jej wzrok przeniósł się na mnie
- Hej - rzekła po chwili po czym skierowałyśmy się w stronę jej domu
- Więc , kiedy się tu przeprowadziłaś - zaczęła po paru sekundach niezręcznej ciszy
- Początkiem kwietnia , czyli jakiś miesiąc temu -
- Czyli całkiem nie dawno - odparła po chwili po czym gwałtownie skręciła w jedną z krętych uliczek
- Tędy - dodała widząc , że zostałam w tyle aby już po chwili dorównać jej kroku
- Nie byłam jeszcze w tej części Detroit - stwierdziłam rozglądając się po ekskluzywnych domach , które tak bardzo różniły się od tego w którym mieszkam
- Nie jest najgorzej , przynajmniej blisko szkoły - uśmiechnęła się po chwili wchodząc na posesje jednego z domów
- Ty tu mieszkasz - odparłam zdumiona zatrzymując się w miejscu i wskazując na budynek znajdujący się przede mną
- Tak , chodź - zaśmiała się przywołując mnie gestem ręki
Szłam obok Ivy dokładnie rozglądając się po jej domu wciąż nie mogąc wyjść z podziwu , że należy on do niej .
Razem z blondynką weszłyśmy do środka po czym skierowałyśmy się od razu do jej sypialni która również robiła wrażenie tak samo jak cały dom .
W sypialni królował odcień bieli i można powiedzieć , że wszystkie rzeczy jakie się w nim znajdowały były własnie tej barwy . W pomieszczeniu znajdowało się między innymi wielkie dwu osobowe łóżko stolik nocny , toaletka z lustrem ciągnącym się przez duża cześć jednej ze ścian , skórzany fotel oraz trzy paru drzwi z których dwie jak się domyślałam prowadziły do łazienki i garderoby .
- Siadaj - odparła widząc mnie stojącą po środku jej sypialni i rozglądającą się dookoła jak małe dziecko , które zgubiło rodziców
Posłusznie usiadłam na brzegu łózka widząc jak blondynka chodzi po pokoju i czegoś szuka
- Zgubiłaś coś - spytałam śledząc dokładnie jej poczynania
- Tak , nie wiem gdzie odłożyłam laptop a jest mi potrzebny - odparła zgarniając włosy z czoła po chwili wyciągając właściwy przedmiot z pod łóżka
- O jest - zaśmiała się po czym usiadła nie daleko mnie czekając aż na ekranie ukaże się widok pulpitu w tym czasie stukając paznokciami o obudowę urządzenia
- Co chcesz sprawdzić - spytałam przyglądając się blondynce która swój wzrok wbiła w ekran znajdujący się przed nią
- Koleżanka dała mi dziś znać , że w przyszłym miesiącu Cody Simpson ma być w Detroit i chcę sprawdzić czy to faktycznie prawda - uśmiechnęła się widocznie podniecona tą informacją na co tylko potaknęłam głową
- Słuchasz go ? - odwróciła twarz w moją stronę wpatrując się we mnie pytającym wzrokiem
- Znaczy ... no - nie wiedziałam czy mam jej mówić , że w sumie nie przepadam za tym typem muzyki jednak w tamtym momencie lepszym rozwiązaniem wydało mi się przemilczenie tego faktu
- On jest nieziemski - pisnęła po chwili wpisując w google odpowiednie informacje na temat jej idola i wyczekując aż otworzy się właściwa strona
- Aaaaa nie wierze - po chwili z jej gardła wydobył się pisk jeszcze głośniejszy od poprzedniego co na początku trochę mnie przeraziło . Dziewczyna odłożyła na bok laptop aby po chwili na środku pokoju
odtańczyć jakiś taniec szczęścia czy coś w tym stylu co wprawiło mnie w lekki śmiech
- Czyli rozumiem , że przyjeżdża - zaśmiałam się w ciąż nie mogąc uwierzyć w to jak bardzo ją to ucieszyło
-Tak tak tak , zaraz w pierwszy dzień wakacji - odparła po woli ogarniając swoje emocje przy tym siadając z powrotem obok mnie
- To super - próbowałam udawać entuzjazm jednak domyślałam się , że nijak mi to wychodziło .
- Ty , a może poszłabyś ze mną co ? - spytałam z lekką nadzieją w głosie wlepiając we mnę parę niebieskich oczu
- Że na ten koncert ?
- Yhm . no byłoby fajnie - przekonywała cały czas nawiązując ze mną kontakt wzrokowy który nie tak łatwo było zerwać
- Wiesz co nie wiem , musiałabym się spytać i w ogóle  - próbowałam się wymigać jednak wiedziałam , że blondynka tak łatwo się nie podda
- To zadzwoń i się zapytaj - wcisnęła mi w rękę swojego białego i phona czekając na moją reakcję
- Teraz jest w pracy ale zapytam się jak wrócę i jutro ci powiem - nie lubiłam kłamać ale co miałam powiedzieć , że tak na prawdę nie lubię tego zapatrzonego w siebie typa , a nawet jeśli byłoby inaczej to nie miałam kasy na koncert .
- W porządku - odparła schylając się w dół aby po chwili wziąć na ręce puchate coś co jak się potem okazało było kotem . Nie wiedziałam jakim cudem mogłam go wcześniej nie zauważyć gdyż nie należał on do tych najmniejszych jednak zdałam sobie sprawę , że zapewne tak jak laptop znajdował się pod łóżkiem
- Coco przedstaw się - odparła do kota przy tym mocno go do siebie tuląc
- Hej ślicznotko - zbliżyłam się do kota wyciągając w jego kierunku rękę
- Nic mi nie zrobi - spytałam na co ona przeczącą pokiwała głową przyciskając go do siebie jeszcze mocniej
- Jaki milutki - stwierdziłam kiedy już zaczęłam głaskać puchate zwierze co witać jemu również się spodobało
- Się wie - zaśmiała się po chwili wypuszczając go ze swoich objęć i wstając z łóżka
- Chodź idziemy na dół - pociągła mnie za rękę tym samy zachęcając mnie do wstania
- Po co ? - spojrzałam na nią pytającym wzrokiem na co ona skierowała się w stronę drzwi
- Chodź nie marudź - zaśmiała się , a ja podążyłam za nią schodami na dół
Po może nie całej minucie razem z blondynką znalazłyśmy się w obszernej kuchni , która była połączona z salonem , w całej kuchni tak samo jak w sypialni Ivy przeważała biel która sprawiała , że całość wyglądała sterylnie czysto w połączeniu ze srebrnymi wykończeniami
- Chcesz lody ? - spytała wpychając mi do ręki pucharek lodów czekoladowych które wcześniej wyciągnęła z lodówki
- Dzięki - odparłam uśmiechając się i biorąc do buzi małą porcję znajdującą się na łyżeczce
Dziewczyna wzięła również dla siebie po czym skierowałyśmy się w stronę ogrodu którego dzieliły z salonem wielkie szklane drzwi .
- I co jak ci się podoba Detroit - spytała siadając na jednym z leżaków
- Jest w porządku - odparłam robiąc ta samą czynność i siadając na leżaku obok Ivy
- A gdzie wcześniej mieszkałaś - spytała , łyżeczka przebierając w swoje porcji lodów
- Bardziej na południe Michingan , małe miasteczko - odparłam nie mając ochoty wspominać o swoich licznych przeprowadzkach ani o tym , że tutaj zapewne również nie zagrzeje na dłużej
- W sumie nie ma tu tak źle można się przyzwyczaić - uśmiechnęła się pocieszająco tak jak by rozumiała , że ta przeprowadzka nie jest mi na rękę
- Do wszystkiego można się przyzwyczaić - powiedziałam bardziej do siebie niż do niej na co dziewczyna pokiwała tylko głową dając mi do zrozumienia , że się ze mną zgadza
Przez następne parę minut siedziałyśmy w zupełnej ciszy co było dość dziwne gdyż ani Ivy ani mi ona nie przeszkadzała . Podobno gdy umiesz z kimś milczeć możesz z tą osoba robić wszystko tylko , że jak do tej pory nie odczułam nic takiego wobec Ivy i nie wydawało mi się , że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić chociażby dla tego , że jesteśmy z dwóch rożnych światów . Mogę się założyć , że nigdy nie zdawała sobie sprawy z tego jak żyją i przez co musza przechodzić ludzie którzy nie dostali wszystkiego tak jak ona , nie chodziło o to , że jej tego zazdroszczę bo nie w tym rzecz  po prostu wiedziałam , że bardziej za bardzo się różnimy abym mogła ją traktować i nazywać swoją przyjaciółką . Nagle jednak moje rozmyślania przerwała mokra ciecz która gwałtownie znalazła się na moje skórze , która nie wiadomo skąd zaczęła się lać coraz mocniej . Szybko podniosłam się z leżaka zerkając w tak samo jak moją zdezorientowaną twarz dziewczyny .
- Kurcze zapomniałam wyłączyć zraszaczy -
- To na co czekasz wyłącz - odparłam co w moich ustach bardziej zabrzmiało jak rozkaz
- Już idę - skierowała się w stronę szklanych drzwi
- Kurwa , drzwi się zamknęły - spojrzała w moim kierunku czekając na moją reakcję
- No to nieźle - odparłam czując jak moja koszulka robi się coraz to bardziej morka
- No ale trudno - dodałam po chwili i ku jej zdziwieniu skierowałam się w stronę jednego ze zraszaczy tym samym po paru sekundach robiąc się cała mokra
- Chodź - zaśmiałam się przywołując ją siebie
Dziewczyna bez zastanowienia zrzuciła z siebie baleriny po czym podbiegła pod ten sam zraszacz przy którym się znajdowałam
- Aaaa !- psiknęła gdy strumień uderzył ją prosto w twarz co sprawiło , że ze śmiechu potknęłam się o jeden z kabli podłączonych do urządzenia rozpylającego wodę  . Blondynka widząc to od razu wybuchła gromki śmiechem który sprawił , że tak samo jak je wylądowała na trawię .
- To nie było śmieszne - odparłam sama w to nie wierząc po chwili orientując się , że woda ze zraszaczy przestała się lać
- Uratowane ! - krzyknęłam widząc jak ciało blondynki wciąż jeszcze szybko unosi się  opada pod wpływem śmiechu
(...)
- Włóż jeszcze to - wcisnęła mi do reki niebieską bluzę po czym udałam się do łazienki aby przebrać się w suche rzeczy .
Pierwsze co po znalezieniu się w łazience osuszyłam i rozczesałam włosy następnie spinając je w kucyk  ,mając już za sobą czynność związaną z ogarnięciem wyglądu swoich włosów natychmiast zrzuciłam z siebie przylepione do ciała ubranie , które odłożyłam na bok następnie wkładając na siebie suche które pożyczyła mi Ivy KLIK . Ostatni raz przeglądając się w lustrzę wzięłam do ręki przemoczone ubranie po czym opuściłam łazienkę wchodząc do pokoju Ivy która w tym momencie robiła coś na swoim laptopie . Dziewczyna zdążyła się już przebrać wcześniej przez co tak samo jak ja była już całkiem sucha
- Gotowa - spytała na co odpowiedziałam jej kiwnięciem głowy przy tym układając swoją usta w lekki uśmiech
- Dzięki za ubrania , postaram ci się je oddać jak najszybciej
- Jak chcesz możesz je zatrzymać
- Odprowadzić cie ? - spytała odsuwając od siebie laptop
- Nie nie trzeba - uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie po czym razem skierowałyśmy się w stronę drzwi wyjściowych przy których pożegnałam się z dziewczyną
- Dzięki za dziś i pamiętaj , żeby spytać o koncert - odparła kiedy przekroczyłam próg jej domu
- Spoko nie zapomnę - skłamałam z uśmiechem na ustach przy tym po wolnym krokiem ruszając w stronę swojego domu .
Kiedy dotarłam do domu było dobrze po 20:00 jednak wiedziałam , że matka nie zorientuję się nawet , że o tej porze wracam ze szkoły . Otworzyłam drzwi po czym skierowałam się do swojego pokoju jednak widok pijanej matki w salonie pokrzyżował moje plany i wiedziałam , że będę musiała się nią zająć gdyż zapewne Josha nie ma jeszcze w domu
- Mamo znowu - odparłam z pogardą w głosie co nie wywołało u niej jakichkolwiek emocji
- Chodź wezmę cię na górę - zbliżyłam się do niej przy tym wyjmując z jej dłoni prawie pustą butelkę wódki
- Zostaw mnie - krzyknęła nagle jednak mimo tego ja nie przerwałam swoich działań
- Już dobrze - próbowałam ją uspokoić co trochę ją złagodziło i zgodziła się pójść ze mną do swojej sypialni
Objęłam ją w pasie przekładając jej prawą rękę przez moje ramię po czym poprowadziłam ciemnym korytarzem prosto do jej sypialni
- Połóż się - namawiałam ją do współpracy jednak jej ciało było zupełnie bezwładne i ciężko opadało na moje
Z wielkim trudem ułożyłam ją na łóżku i przykryłam kołdrą po czym udałam się do swojego pokoju kładąc na łóżku z wycieńczenia fizycznego i psychicznego czując jak kolejnego wieczoru z rzędu po moich policzkach zaczyna spływać przeźroczysta ciecz .


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz